o
Był piękny, ciepły i słoneczny dzien. 28 kwietnia. Obudzilo mnie słonce wpadające w okna mojego pokoju. Z niechecią usiadłam, przetarłam oczy i podrapalam
sie po glowie. Siedzialam tak chyba z 10 minut co chwile ziewajac. Wydawało mi sie ze nic ciekawego dzisiaj mi sie nie przytrafi. Dotarło do mnie ze
dzisiaj jest piątek i własnie jest 7,30. Pomyslałam : “I znowu sie spóźnie, Majabmi(wychowawca jej klasy) mnie zabije”. Wstałam szybko i weszłam do lazienki.
Wziełam szybki i orzeźwiajacy prysznic. Owinelam sie recznikiem i nałozyłam nawilzajacy krem na buźke. Wybiegłam szybko do pokoju i uderzylam sie o róg mojego
biurka. Otworzyłam drzwi od mojej wielkiej szafy z ubraniami i myslalam co załozyc. Po 5 minutach zorientowalam sie ze ja zamiast ich szukac to tylko
sie na nie patrze. Zdiełam z półki niebieska bluzke na grubych ramiączkach, czarna spódnice ale nie minówe i różowo-niebieską flanelke. Zrzucilam szybko recznik i zaczełam
sie ubierac. Włozy rozczesałam i weszłam ponownie do lazienki. Wyjelam z kosmetyczki tylko czarny tusz do rzęs i bezbarwny blyszczyk. Szybko sie wymalowałam
i poszłam ubrac czarne buty sportowe. Wziełam szybko plecak do reki i przed wyjsciem rozejrzałam sie po pokoju. Zeszłam na dół do kuchni, wziełam do reki jedna kromke
chleba z żółtym serem i sprawdziłam czy mam wszystkie ksiazki.
Melody: Córciu pospiesz sie! Jenifer juz na ciebie czeka!
Paula: Nic mi nie mówilas!! Kurde no…
Melody: A pytałas? Nie no juz lec!
Zarzuciłam plecak na plecy i ruszylam w kierunku drzwi. Gdy juz miałam je otworzyc, mama mnie zawołała: -Zapomniałas teczki ze swoja praca i drugiego sniadania!.
Pomyslałam : “Jak na złość!” i wzielam od mamy teczke i wyszlam przed dom. Przywitałam sie z Jen i usłyszałam: -A drugie sniadanie?-to była mama.
Odpowiedziłam jej idąc dalej: Nie bede glodna!. I wyszłysmy z rewiru mojego domu.
Jenifer: Co tak długo? Wiesz ze sie spóźnimy?!
Paula: No co Ty siostra nie powiesz! Jeszcze mam pierwsza lekcje z Majambi! On mnie zabije!
Jen: Spokojnie! Jak skrzywdzi moja młodsza siostre to bedzie miał ze mna doczynienia! A teraz przyspieszmy!
Przyspieszyłysmy tempo chodu. Nagle obok nas zatrzymał sie samochód. Poznalysmy czyj to. Uchylila sie szyba i zza niej ukazał sie Kuba. Nasz kolega chodzi z Jen do klasy.
Zaproponował nam ze podwiezie nas do szkoły. Zgodziłysmy sie i wsiadlysmy do samochodu. Po 10 minutach bylismy pod szkołą. Wysiadłam jako pierwsza i szybko pognalam do szkoły.
Byłam szczesliwa bo byłam przekonana ze spóźnie sie tylko 5 minut, lecz myslilam sie. Zeszłam na dół i przeszłam przez szatnie na góre. Mysląc ze mam pokonac jeszcze około
30 schodków juz odechciewało mi sie szkoły. Nie miałam innego wyjscia. Wchodziłam co 2 schodek i pobiegłam do klasy gdzie miałam miec godzine wychowawcza. Oczywiscie jak weszłam
wszyscy sie odwrócili i gapili sie na mnie jakbym miała na czole napisane “jestem lesbijka”. Powiedziałam dzien dobry i przeprosiłam za spóźnienie. Usiadłam w ostatniej
ławce.Siedzialam sama bo inne lawki były zajete. Przede mną siedziały bliźniaczki. Wychowawca gadał o zebraniu które ma odbyc sie w przyszlym tygodniu. Nie byłam tym
zainteresowana bo wiedzialam ze moja mama i tak nie przyjdzie. Siedziałam zadyszana i próbowalam złapac oddech. Odwrócila sie w moja strone Ola(bliźniaczka =P):
Ola: Dlaczego sie spóźniłas? Wiesz co dzisiaj za dzien?
Paula: Oj dluga historia…Kto?
Psor: Dziewczyny nie gadajcie!
Olka natychmiast sie odwróciła a Majambi kontynuował…Ta lekcja trwała strasznie długo. Myslalam ze usne. Wychowawca odwrócił sie do nasy tylem i zaczał pisac cos na tablicy.
Wtedy Ola znowu sie odrócila:
Ola: No jak to nie wiesz? A kojarzysz Marka i jego brata bliźniaka wojtka?
Paula: No tak!-uderzyla sie w czoło-Jak moglam zapomniec! To fajnie! To co idziemy do niego??
Ola: No jasne i co jeszcze sie pytasz?!
Po chwili zaczełysmy sie po cichu smiac.
Paula:Olka…odróć sie! Pan – powiedzialam gdy przestalam sie smiac bo zobaczylam ze Marcin- wychowawca bo tak ma na imie-odwrócił sie i krzywo na mnie spojrzał.
Marcin: Paulina! Wstan! – powiedzial ostrym tonem glosu. Wstalam z niechecia robiąc przy tym zniesmaczoną mine.-Nie dość ze sie spóźniłas co u ciebie ostatnio
jest normalne to jeszcze smiesz rozmawiac!-kontynuował. W tym momencie rozległ sie dzwonek. Wszyscy wyszli a ja musialam zostac z nim sam na sam.
Majambi: Co sie z tobą dzieje?
Paula: No nic. Zaspalam i tyle. – spojrzalam sie w tym momencie w okno.
M: To widac ostatnio czesto zasypiasz. Moze to dlatego ze w nocy imprezujesz?
P: To juz moja sprawa! O czym pan…- nie zdarzylam dokonczyc bo mi przerwal.
M: Nie pyskuj! W przyszłym tygodniu na zebraniu chce widziec twoja mame! A teraz do widzenia!-
P: Ale…do widzenia! – wyszlam wsciekła i trzasnełam drzwiami.
Przed klasa czekały na mnie dziewczyny.
Kinga: I co mówił?
Paula: A to co zwykle…zrzędził…
Ola: Kiedys myslałam ze nas zrozumie, wkoncu jest troche od nas starszy!
Rószyłysmy górnym korytarzem na nastepna lekcje.
***